plac europejski




Plac Europejski Warszwa by Dawid Markoff

Plac Europejski Warszwa by Dawid Markoff

Plac Europejski – moje nowe ulubione miejsce w Warszawie!






skomentuj
kategoria: iphonografia, miejsca tagi: , , ,








gruzja: podsumowanie




Gruzja jest nieprawdopodobna! Kiedyś czytałem tekst Marcina Mellera, w którym pisał o swojej fascynacji tym krajem. Myślałem wtedy „no ok, ale aż tak?”. Więc pojechałem, zobaczyłem, poczułem… I wiecie co? Aby doznać tego kraju, trzeba pojechać gdzieś dalej, niż Tbilisi. Tak, stolica jest nieprawdopodobna! Ale urok tego małego państwa leży głównie w jego innych rejonach. Oczywiście nie zjeździliśmy calutkiej Gruzji, raczej jej mały kawałek. Ale to wystarczyło, abym mógł powiedzieć, że w Gruzji się zakochałem.

Tbilisi to chaos. Piękny chaos, chociaż czasami irytujący. Miast zróżnicowane jak sama Gruzja. Mi najbardziej podobały się te wszystkie stare drzewa – Tbilisi jest dosłownie usłane nimi. Na każdym kroku, na każdym chodniku… drzewa, drzewa, drzewa. Może męczyć tylko to, że tu wszędzie jest pod górę. Ale hej, taka jest Gruzja!

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Kazbegi to cudowne krajobrazy. To również chłodny powiew Kaukazu oraz rosyjski mir tuż tuż. Jak pisałem w relacji z tego miejsca, dla mnie to taka mała Alaska. Nigdy na Alasce nie byłem, ale kojarzę ją tak z filmów i seriali. I Kazbegi mi te widoki bardzo przypominało. To chyba dla mnie było najfajniejsze miejsce z tych, w których byliśmy.

Kazbegi Gruzja by Dawid Markoff

Cziatura to wehikuł czasu. Tam czas się po prostu zatrzymał. Jeszcze bardziej, niż w nieuznawanym przez świat Naddniestrzu, w którym byliśmy jakiś czas temu. Cziatura to miejsce trochę dziewicze turystycznie – oczywiście docierają tu ludzie np. z Polski, ale turystów jest tu strasznie mało. Tak mało, że nie ma dla nich nawet hoteli na Airbnb czy Booking.com – my załatwiliśmy taki przez znajomego Gruzina. Warto tu przyjechać dla tych starych wagoników – ale tylko wtedy, gdy macie zamiar się nimi przejechać. Tak, są stare i wyglądają przerażająco, ale bez poczucia adrenaliny, gdy jedziecie tą puszką ogrom metrów nad ziemią… Nie do opisania!

Cziatura Gruzja by Dawid Markoff

Batumi to kontrasty. Z jednej strony plaże i taki trochę klimat polskich kurortów (ten cały kicz), z drugiej przedziwne, wielkie budowle i wieżowce, które niczym nie przypominają poważnej architektury, z trzeciej strony kamieniczki, które są niczym żywcem wyjęte z włoskich miasteczek… A do tego wszystkiego turyści z Turcji i Janusze z Rosji, którzy chodzą bez koszulek z wytatuowanymi plecami w slipkach w barwach Federacji Rosyjskiej. Ale to naprawdę wspaniałe miejsce. Ja będę chciał tam jeszcze wrócić, bo czuję, że Batumi ma jeszcze wiele do pokazania.

Batumi Gruzja by Dawid Markoff

My dolecieliśmy do Gruzji LOTem, a potem podróżowaliśmy małymi busami (tylko z Batumi do Tbilisi wróciliśmy autokarem linii Metro Georgia, co bardzo miło wspominam). Teraz, mając już jakieś pojęcie o Gruzji, poleciałbym tam z przyjemnością jeszcze raz. Najpierw samolotem do samego Kutaisi, a potem szybko z lotniska do Batumi (to też taka wakacyjna podpowiedź dla Was:).

Wiele mógłbym napisać również o samych ludziach w Gruzji, ale wspominałem o tym nie raz w moich poprzednich wpisach. Pisałem tam nie raz, że są naprawdę wspaniali. Oczywiście nie doświadczyliśmy typowo gruzińskiej gościnności (wino i tańce, wino i tańce, wino i tańce…), ale wszystko przed nami – może następnym razem.

Cziatura Gruzja by Dawid Markoff

Będąc w Gruzji warto znać kilka słów i zdań po rosyjsku. Niby jest to kraj zapatrzony w Unię Europejską i Stany Zjednoczone (strasznie zapatrzony!), ale jednak z angielskim są tam spore problemy. Rosyjski otwiera drzwi, pozwala się dogadać, coś tam zrozumieć i wytłumaczyć.

To chyba tyle. Zapraszam do czytania relacji z całej wyprawy, które publikowałem na blogu (wystarczy kliknąć na tag gruzja→, aby wyświetlić wszystkie wpisy). Większość opatrzona typowo pamiątkowymi zdjęciami, bo na kadry życia było za mało czasu. Trudno, ale takie są uroki tego typu wypraw.

Jeżeli macie pytania odnośnie samej Gruzji, to nie piszcie maili, a zadawajcie je w komentarzach. Odpowiedź może przydać się także innym odwiedzającym.

* * *

W podróży byłem z:
Katarzyną Mach / katarzynamach.com→
Robertem Danielukiem / robertdanieluk.com→

Wielkie dzięki, było super! Mam nadzieję, że jakoś ze mną wytrzymaliście:)

Elo Gruzja!

* * *

Na sam koniec klasycznie już trochę muzyki zasłyszanej w gruzińskiej tv. Niestety nie udało mi się znaleźć nic ich, cały czas katowali rosyjskie i ukraińskie przeboje. Tak więc poniżej te, którymi zarzucały człowieka gruzińskie programy muzyczne:






skomentuj
kategoria: cyfrowo, iphonografia, wyprawy tagi: , , , , , , , , ,








gruzja, dzień 12: powrót




Środa.

Środa to nasz ostatni cały dzień w Gruzji. Pakujemy się i wyprowadzamy z mieszkania. Najpierw jedziemy na dworzec kolejowy zostawić plecaki. Potem śniadanie w czymś, co można nazwać chyba stołówką i ruszamy na miasto znaleźć pocztę, aby wysłać kilka pocztówek – to wbrew pozorom nie należy do najłatwiejszych. Ale znajdujemy ją w końcu i wysyłamy co mamy wysłać.

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Trochę chodzimy po mieście, ale pogoda bardzo się psuje i zaczyna lać deszcz. Cieszymy się, że pogoda zepsuła się dopiero w ostatni dzień naszego pobytu tu. Gdyby tak było podczas całej naszej wyprawy… o rany, lepiej nie myśleć,

Robimy zakupy (ja obowiązkowo kupuję rosyjskie wydania Vogue) i jedziemy na lotnisko. Przed nami wiele godzin czekania – lot mamy dopiero o 4:50, a na lotnisku jesteśmy o 22 – tak niestety kursuje ostatnia komunikacja miejska tego dnia. Zresztą pogoda jest tak brzydka, że i tak nie mamy co robić w samym Tbilisi.

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Tak kończy się nasza długa wyprawa do Gruzji! Piszę to już w samolocie. Za oknem piękny poranek, jest 7:14 gruzińskiego czasu (5:14 polskiego), za lekko ponad godzinę będziemy już w Warszawie. Wkrótce jednak wracam na wschód. Jeszcze w te wakacje.

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff






skomentuj
kategoria: iphonografia, wyprawy tagi: , ,








gruzja, tbilisi: dirsi




Tbilisi Gruzja Dirsi by Dawid Markoff

Żar dosłownie leje się z nieba, jest chyba z milion stopni w cieniu. My trafiamy na nowy kompleks budynków, nazwany Dirsi. W większej części jest wciąż w budowie, tylko kilka bloków jest chyba zamieszkałych. Wszystko w takiej jasnej, trochę bajkowej kolorystyce. Czyste, nowe, ale jednocześnie niesymetryczne. Mi to kojarzy się z tymi chińskimi miastami widmami – wielkimi budynkami, w których nikt nie mieszka…

Tbilisi Gruzja Dirsi by Dawid Markoff

Tbilisi Gruzja Dirsi by Dawid Markoff

Szybko dostrzega nas jakiś ochroniarz. Chyba. Podchodzi, wypytuje… Pisałem już o tym we wcześniejszym wpisie. Cóż, szkoda, nie udaje się pokręcić tu dłużej. Idziemy do tej zamieszkałej części, która robi trochę mniejsze wrażenie… ale wciąż je robi!

Tbilisi Gruzja Dirsi by Dawid Markoff

Tbilisi Gruzja Dirsi by Dawid Markoff

Tbilisi Gruzja Dirsi by Dawid Markoff

Tbilisi Gruzja Dirsi by Dawid Markoff

Jestem zafascynowany tym miejsce. Szkoda, że jesteśmy tu tak krótko – chciałbym mu poświęcić większą serię, skupić się na detalach, na cieniach… No trudno, nie można mieć wszystkiego.






skomentuj
kategoria: cyfrowo, wyprawy tagi: , , ,








gruzja, dzień 11: tbilisi




Wtorek.

Ten dzień będzie dniem ochrony, służb, Polski i wódki. Ale po kolei…

Wstaję po 8. Zbieram się i wychodzę na spacer po starym mieście. Piękna pogoda! Jest ranek, a słońce już nieźle pali – zapowiada się niezły dzień. Spaceruję, siadam na ławce, kolejny kot włazi mi na kolana… Mam świadomość, że jutro powoli będziemy się już stąd zbierać. Szkoda.

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Wracam do mieszkania i ustalamy plan dnia: brak planu. Tak jest najlepiej. Ruszamy najpierw na jedzenie, a potem na bloki, które widzieliśmy z daleka gdy byliśmy na szczycie. Komunikacja miejska w Tbilisi to stan umysłu! Udaje mi się usiąść obok kierowcy, jest czadowo. Zobaczcie zresztą sami:

Na miejscu okazuje się, że wielkie bloki zostały dopiero co wybudowane, a cały kompleks nosi nazwę Dirsi. Niektóre oddane do użytku, inne jeszcze wykańczane. Do okoła pusto, jedynie kilka samochodów – czuję się jak w jednym z chińskich miast, w których nikt nie mieszka. W pewnym momencie zauważa nas ktoś z ochrony tego miejsca. Gdy podchodzi udajemy głupa. Pyta czy mówimy po gruzińsku. Kręcimy głowami. Po angielsku? Kręcimy głowami. Po rosyjsku? Kręcimy głowami. Mówimy, że po polsku bo my z Polski. Działa. Facet odpuszcza, pokazuje nam jedynie, że tu nie wolno być bo spadają często rzeczy z wykańczanych budynków. Pokazuje inne, podobne, które można fotografować. Idziemy tam, robimy trochę zdjęć. Po drodze tu Robert z Kasią zauważyli jakiś opuszczony parking
– jedziemy tam?
– no pewnie!

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Na miejscu okazuje się, że parking jest dość spory, ale nie używany. Po bokach są rządowe ministerstwa, ale sam parking nie jest ogrodzony. „Wchodzimy na górę!”. Robimy trochę zdjęć i zaczynamy schodzić. Wtedy słyszymy krzyki – to dwóch uzbrojonych strażników. Groźnie wyglądają. Postanawiamy, że będziemy się uśmiechać. Schodzimy z pełnym uśmiechem na twarzach. Na dole czeka na nas jeden ze strażników. Widząc to zmienia ton – podaje nam rękę na starcie. To służby do sytuacji nadzwyczajnych, chyba chroniące ważne budynki rządowe. Zaczynamy rozmowę. Mówimy, że my z Polszy… To robi wszystko! Można mieć różne zdanie o Lechu Kaczyńskim, ale robotę zrobił nam tu niesamowitą – bardzo nas za to w Gruzji lubią.

Strażnik sprawdza nam paszporty, gdzieś dzwoni, podaje dane, pyta i miejsce pobytu itp. Ale jest już miły, w końcu jesteśmy z Polski. My też dobrze się bawimy, żartujemy… Na koniec Pan mówi do nas „bez urazy”, podaje rękę i żegna się czymś, co można nazwać cmoknięciem z gestem dłoni jednocześnie. Komedia!

Kolejny punkt wymyślony na szybko: pałac prezydencki. Jedziemy, ale ciężko dojść nam przed sam pałac, jesteśmy na tyłach – tam jest stare Tbilisi, ruina, ale z klimatem! Idziemy na kawę mrożoną, Kasia w prezencie dla Polaków dostaje muffinka. Potem duży Gruziński Kościół Prawosławny.

Gruziński Kościół Prawosławny, oficjalnie Gruziński Kościół Prawosławny i Apostolski – jeden z kanonicznych kościołów prawosławnych, będący równocześnie jednym z najstarszych kościołów chrześcijańskich. Założony został w I w. n.e. przez apostoła Andrzeja, który powołał w Atskuri pierwsze na ziemiach gruzińskich chrześcijańskie biskupstwo. Z tego względu określany jest jako kościół apostolski.

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

…i jeszcze Stare Tbilisi, które robi wrażenie. Spokój, cisza i rozpadające się budynki.

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Miłość na ścianie w stolicy Gruzji. Jak miło.

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Schodzimy ponownie na stare miasto. Po drodze zachodzimy na szybką Colę do polskiego baru Warszawa. Zaskoczenie, bo tym razem nikt już tu po polsku nie mówi – nawet obsługa, chociaż w menu wszystko po polsku. No trudno. Cola podawana jest w małych… słoikach! Super. Na pamiątkę zostawiam swoją wizytówkę i idziemy dalej.

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Spacerujemy, a następnie zachodzimy na piwo i jedzenie. Jest tak duszno, że bez picia ciężko tu wytrzymać. Piję tu coś gruzińskiego z gatunku ciemnych piw, które uwielbiam. Wcześniej poszukałem recenzji na Beer Rate i oceny nie były zbyt zachęcające… ale samo piwo okazało się naprawdę fajne!

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Następnie siadamy na placu przy Moście Pokoju i pijemy zimną Colę. Rany, jaka dobra! Odpalamy z telefonu jakąś playlistę z kaukaską muzyką… No, teraz jest już w pełni idealnie!

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Pojawia się pomysł, aby po raz ostatni skorzystać z kolejki i pojechać zobaczyć panoramę Tbilisi. To bardzo dobry pomysł, zwłaszcza, że pogoda jest dosłownie idealna.

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Wieczorem idziemy zjeść kolację. Trafiamy do polskiej lodziarni, bo widzimy, że mają tam zapiekanki. Tam, gdy mówimy „dzień dobry”, dostajemy spod lady po kieliszku gruzińskiej wódki. Właścicielką lokalu jest Polka, bardzo miła. Rozmawiamy, jest fajna atmosfera. Potem dosiada się jakiś Polak, rozmawiamy o Gruzji (on przylatuje tu służbowo przynajmniej raz w miesiącu)… To nie wszystko – po jakimś czasie przychodzą dwie dziewczyny, jedna z nich jest Polką. Pijane, w fajnym klimacie. Jedna z nich jest chyba Gruzinką, zna jednak kilka słów po Polsku – potrafi zaśpiewać „ona jest tu…” Weekendu… Jezu:D Polewają wódkę.

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Wracamy do domu. Jest prawie północ, a miasto żyje jak za dnia, gdzieś tańczą jacyś ludzie, wszędzie gra muzyka… Kocham Tbilisi, kocham Gruzję!






skomentuj
kategoria: cyfrowo, iphonografia, wyprawy tagi: , , , , , ,








menu




informacje




najnowsze wpisy







kategorie







archiwum bloga










moje rzeczy




portfolio fotograficzne
grey - fotografia czarno biała
album #iphoneonly
instagram
facebook








Spędziłem dwa niesamowite tygodnie w Gruzji! Zielona stolica, chłodny Kaukaz, nie odwiedzana przez turystów Cziatura i bardzo upalne Batumi...Zobacz i przeczytaj relację→









Byłem głównym mówcą na Mobile Photo Lab w Mińsku! Wspaniała rzecz, wspaniali ludzie. Zobacz→ + podsumowanie wyjazdu→










Trzyczęściowy album, który jest hołdem dla fotografii mobilnej. Całość podzielona na trzy oddzielne części: Warszawa, Tu i Tam oraz Inaczej.. Zobacz→










Kolejna niesamowita wyprawa na wschód: tym razem tylko Ukrainę. Majdan, muzeum lotnictwa, miasta nocą... Przeczytaj i obejrzyj moją relację→










Wspaniała sesja zdjęciowa z Marceliną w Muzeum POLIN. Zobacz zdjęcia→





© Dawid Markoff
Wszelkie prawa zastrzeżone
2006/16