gruzja w pkp i warszawskim metrze




Gruzja w Warszawskim Metrze by Dawid Markoff

Od jutra kilka moich zdjęć z Gruzji będziecie mogli obejrzeć w pociągach PKP i w wagonach warszawskiego metra (na ekranach) przez 7 najbliższych dni (w PKP były chyba wcześniej;). Nic specjalnego, tak tylko informuję.

Gruzja w Warszawskim Metrze by Dawid Markoff

Pamiętajcie, że wszystkie zdjęcia z Gruzji znajdziecie w dziale z wyprawami:
wyprawy na wschód

* * *

W maju 2017 czeka mnie kolejna wyprawa na wschód (bilety lotnicze już kupione). Kolejne niesamowite miejsce, z którego postaram się przywieźć sporo dobrych zdjęć. Cały tydzień – mam nadzieję, że się nasycę tym miejscem. Już się nie mogę doczekać






skomentuj
kategoria: cyfrowo, publikacje tagi: , , ,








gruzja: podsumowanie




Gruzja jest nieprawdopodobna! Kiedyś czytałem tekst Marcina Mellera, w którym pisał o swojej fascynacji tym krajem. Myślałem wtedy „no ok, ale aż tak?”. Więc pojechałem, zobaczyłem, poczułem… I wiecie co? Aby doznać tego kraju, trzeba pojechać gdzieś dalej, niż Tbilisi. Tak, stolica jest nieprawdopodobna! Ale urok tego małego państwa leży głównie w jego innych rejonach. Oczywiście nie zjeździliśmy calutkiej Gruzji, raczej jej mały kawałek. Ale to wystarczyło, abym mógł powiedzieć, że w Gruzji się zakochałem.

Tbilisi to chaos. Piękny chaos, chociaż czasami irytujący. Miast zróżnicowane jak sama Gruzja. Mi najbardziej podobały się te wszystkie stare drzewa – Tbilisi jest dosłownie usłane nimi. Na każdym kroku, na każdym chodniku… drzewa, drzewa, drzewa. Może męczyć tylko to, że tu wszędzie jest pod górę. Ale hej, taka jest Gruzja!

Tbilisi Gruzja by Dawid Markoff

Kazbegi to cudowne krajobrazy. To również chłodny powiew Kaukazu oraz rosyjski mir tuż tuż. Jak pisałem w relacji z tego miejsca, dla mnie to taka mała Alaska. Nigdy na Alasce nie byłem, ale kojarzę ją tak z filmów i seriali. I Kazbegi mi te widoki bardzo przypominało. To chyba dla mnie było najfajniejsze miejsce z tych, w których byliśmy.

Kazbegi Gruzja by Dawid Markoff

Cziatura to wehikuł czasu. Tam czas się po prostu zatrzymał. Jeszcze bardziej, niż w nieuznawanym przez świat Naddniestrzu, w którym byliśmy jakiś czas temu. Cziatura to miejsce trochę dziewicze turystycznie – oczywiście docierają tu ludzie np. z Polski, ale turystów jest tu strasznie mało. Tak mało, że nie ma dla nich nawet hoteli na Airbnb czy Booking.com – my załatwiliśmy taki przez znajomego Gruzina. Warto tu przyjechać dla tych starych wagoników – ale tylko wtedy, gdy macie zamiar się nimi przejechać. Tak, są stare i wyglądają przerażająco, ale bez poczucia adrenaliny, gdy jedziecie tą puszką ogrom metrów nad ziemią… Nie do opisania!

Cziatura Gruzja by Dawid Markoff

Batumi to kontrasty. Z jednej strony plaże i taki trochę klimat polskich kurortów (ten cały kicz), z drugiej przedziwne, wielkie budowle i wieżowce, które niczym nie przypominają poważnej architektury, z trzeciej strony kamieniczki, które są niczym żywcem wyjęte z włoskich miasteczek… A do tego wszystkiego turyści z Turcji i Janusze z Rosji, którzy chodzą bez koszulek z wytatuowanymi plecami w slipkach w barwach Federacji Rosyjskiej. Ale to naprawdę wspaniałe miejsce. Ja będę chciał tam jeszcze wrócić, bo czuję, że Batumi ma jeszcze wiele do pokazania.

Batumi Gruzja by Dawid Markoff

My dolecieliśmy do Gruzji LOTem, a potem podróżowaliśmy małymi busami (tylko z Batumi do Tbilisi wróciliśmy autokarem linii Metro Georgia, co bardzo miło wspominam). Teraz, mając już jakieś pojęcie o Gruzji, poleciałbym tam z przyjemnością jeszcze raz. Najpierw samolotem do samego Kutaisi, a potem szybko z lotniska do Batumi (to też taka wakacyjna podpowiedź dla Was:).

Wiele mógłbym napisać również o samych ludziach w Gruzji, ale wspominałem o tym nie raz w moich poprzednich wpisach. Pisałem tam nie raz, że są naprawdę wspaniali. Oczywiście nie doświadczyliśmy typowo gruzińskiej gościnności (wino i tańce, wino i tańce, wino i tańce…), ale wszystko przed nami – może następnym razem.

Cziatura Gruzja by Dawid Markoff

Będąc w Gruzji warto znać kilka słów i zdań po rosyjsku. Niby jest to kraj zapatrzony w Unię Europejską i Stany Zjednoczone (strasznie zapatrzony!), ale jednak z angielskim są tam spore problemy. Rosyjski otwiera drzwi, pozwala się dogadać, coś tam zrozumieć i wytłumaczyć.

To chyba tyle. Zapraszam do czytania relacji z całej wyprawy, które publikowałem na blogu (wystarczy kliknąć na tag gruzja→, aby wyświetlić wszystkie wpisy). Większość opatrzona typowo pamiątkowymi zdjęciami, bo na kadry życia było za mało czasu. Trudno, ale takie są uroki tego typu wypraw.

Jeżeli macie pytania odnośnie samej Gruzji, to nie piszcie maili, a zadawajcie je w komentarzach. Odpowiedź może przydać się także innym odwiedzającym.

* * *

W podróży byłem z:
Katarzyną Mach / katarzynamach.com→
Robertem Danielukiem / robertdanieluk.com→

Wielkie dzięki, było super! Mam nadzieję, że jakoś ze mną wytrzymaliście:)

Elo Gruzja!

* * *

Na sam koniec klasycznie już trochę muzyki zasłyszanej w gruzińskiej tv. Niestety nie udało mi się znaleźć nic ich, cały czas katowali rosyjskie i ukraińskie przeboje. Tak więc poniżej te, którymi zarzucały człowieka gruzińskie programy muzyczne:






skomentuj
kategoria: cyfrowo, mobilnie, wyprawy tagi: , , , , , , , , ,








gruzja, dzień 7: cziatura




Piątek.

Poranek nie należy do najładniejszych – pada deszcz. Jednak z czasem zdaje się wypogadzać, więc szybko zbieramy się i ruszamy na miasto. Pierwszym naszym celem jest znaleźć miejsce, w którym coś zjemy. Cafe Paris jest całkiem spoko. Chcemy zamówić trzy pizze margherity, ale Pani doradza dwie mówiąc, że pizze są duże. Rada: gdy mówią w Gruzji, że porcja może być za duża to nie słuchajcie! Zajadamy, pijemy herbatę i w drogę.

Zaczynamy od kolejki jadącej na jeden ze szczytów, na których są osiedla. Kolejki są stare, wyglądają jak blaszane skrzynki z malutkimi okienkami… Jeżeli w którejś jest jakieś większe okno, to już dawno tak brudne, że niewiele widać. Całość stacji w strasznym stanie, aż dziw, że wciąż działają – jesteśmy jednak twardzi, jedziemy na górę!

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Osiedla wyglądają przedziwnie. Część budynków jest opuszczona, a cześć w ruinie, ale zamieszkała przez ludzi. Zjeżdżamy na dół i jedziemy drugą na kolejny ze szczytów. Jaramy się niesamowicie, co wywołuje u miejscowych uśmiechy, a i zapewne zdziwienie. Tu spoglądamy z góry na miasteczko – wygląda niesamowicie.

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Po powrocie na dół przechadzamy się po mieście, chłoniemy jego klimat, przyglądamy się codziennemu życiu, odwzajemniamy uśmiechy… Co chwila jakieś dzieci krzyczą do nas „hello, how are you”. Odpowiadamy, ale na „thank you. And you?” już niewiele potrafią odpowiedzieć. Wszystko zatrzymało się tu w czasie – dla mnie to nie Gruzja, a małe miasto w dalekiej Rosji… nie, nie Rosji, a Związku Radzieckim.

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Docieramy do stacji kolejowej. Kolejne miejsce, które wygląda na opuszczone, ale (chyba) działa. Robimy zdjęcia. Ze stróżówki wychodzi jakiś mężczyzna, idzie do nas. Nauczony doświadczeniami w Polsce wiem co to oznacza – „zakaz fotografowania”, „teren prywatny” czy inny podobny bełkot. Mężczyzna pyta skąd jesteśmy. „Polsza”. Uśmiecha się, coś mówi, pokazuje… trochę po rosyjsku, trochę po gruzińsku. Rozumiemy, że chce nam pokazać łączenie wagonów.

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Pokazuje na aparaty że można wszystko fotografować. Prowadzi nas pomiędzy składami. Obserwujemy łączenie wagonów, robimy zdjęcia… Wszyscy tu tacy mili??? Dziękujemy i idziemy dalej…

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

…i teraz będzie chyba największa przygoda tej wyprawy, chociaż mamy przed sobą jeszcze tydzień w Gruzji…

Chcemy dojechać do jednej z opuszczonych stacji. Wpadamy na pomysł, że wynajmiemy taxi. Na postoju wybieramy starą Ładę z równie wiekowym kierowcą – dla poczucia jeszcze większego klimatu. Teraz już wiem, że ona tam czekała specjalnie na nas, była nam przeznaczona. To nie mogła być taka zwykła wyprawa!

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Pokazujemy kierowcy, nazwijmy go Gieorgijem, mapę na telefonie jak do tej stacji dojechać. Pakujemy się do środka i ruszamy… w przeciwnym kierunku. No ale może za chwilę zawróci? Taxi to samochód prosto ze złomowiska. Dosłownie! Nawet na Ukrainie nie jeździliśmy takim złomem. Robert tłumaczy Gieorgijowi jeszcze raz kierunek, ten kiwa głową i jedzie dalej. Przeradza się to w komedię, bo na Google Maps widzimy ewidentne, że jedziemy w złym kierunku. Na dodatek co chwilę zatrzymujemy się, aby mógł dolać wody (z dużej butli trzymanej pod nogami) do chłodnicy. Przy kolejnym z takich postojów płaczę ze śmiechu, to jest jak u Monty Pythona. Wszyscy po drodze patrzą się na nas…

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Dopiero po jakiś 40 minutach, gdy Gieorgij chce nam pokazać jakiś kościół, dochodzi do niego, że chyba coś jest nie tak. Zawracamy do miasta. Jadąc przez jakieś totalne zadupie słyszymy huk – opona! Pomagamy zepchnąć mu samochód na pobocze. W kole duża dziura… nie ma się zresztą czemu dziwić, opony też ma chyba ze złomowiska – ta praktycznie pozbawiona jest już bieżnika.

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Mamy najczarniejsze myśli, ale jednocześnie bawimy się niesamowicie. Gieorgij coś mówi, śmieje się, macha rękoma, wyjmuje zapasowe koło i zmienia je. Wsiadamy i ruszamy dalej. Przeprasza, mówi że zawiezie nas wszędzie… Jedziemy z góry, więc po raz pierwszy podczas tej wyprawy obawiam się o swoje życie – w głowie mam pytanie, jaki jest stan hamulców w tej Ładzie. Po bokach przepaść, samochód piszczy i strzela, Gieorgij wygląda tak, że powinien przestać prowadzić z 10 lat temu…

Po drodze zatrzymuje się przy jakiś samochodach, pyta o drogę do tego naszego miejsca. Komedia, bo to 3km od centrum miasta, które nie ma zbyt wielu głównych dróg.

W końcu docieramy. Okazuje się, że kolejka działa. Więc wjeżdżamy na górę – Gieorgij razem z nami. Sporo rozmawiamy, chociaż niewiele rozumiemy – mówi do nas sporo po gruzińsku. Ale przytakujemy, jemu to daje radość, wygląda na szczęśliwego.

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Jedziemy jeszcze na jedną stację – ta ma najlepszy klimat. Też wjeżdżamy na górę. Po zajechaniu na dół zagaduje do mnie starsza kobieta. Mówię, że ja po rosyjsku nie bardzo. Ale jakoś idzie. Pyta skąd my. Mówię „Polsza”. Pyta jak w Gruzji, mówi, że Polska płaska bardzo, a tu góry… Dokładnie!

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Wracamy do centrum. Płacimy Gieorgijowi 20 GEL. Jest wniebowzięty. Na pamiątkę:

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

+ krótkie wideo z naszego podróżowania wagonikami:

Żegnamy się z nim ciepło i idziemy do… Cafe Paris na kolację – pizze i herbatę. Po dwie herbaty. Pani nas już pamięta, zresztą wszyscy tu już chyba o nas wiedzą.

Na koniec dnia rezerwujemy dom w Batumi, robimy zakupy i wracamy do hotelu. Jutro będziemy już nad Morzem Czarnym!






skomentuj
kategoria: cyfrowo, mobilnie, wyprawy tagi: , , , ,








gruzja, dzień 6: cziatura




Czwartek.

Celem na dzisiejszy dzień jest dostanie się do Cziatury – miasteczka, do którego nie jeździ zbyt wielu turystów. Najpierw jedziemy do Tbilisi, skąd planujemy dojechać do Zestaponi, a dopiero z tego miasta do miejsca docelowego. Szaleństwo!

Cziatura – miasto w regionie Imeretia w Gruzji. Według danych szacunkowych na rok 2008 liczyło 19.587 mieszkańców. Ośrodek przemysłowy, słynący m.in. z wydobycia rud manganu. Ze względu na strome doliny rzeki w 1954 zbudowany został w mieście system kolejek linowych, który miał ułatwić transport pracowników tutejszej kopalni. System funkcjonuje nieprzerwanie do dzisiaj, pomimo złego stanu technicznego

Jazda busikiem do Tbilisi to masakra. Ale jakoś dajemy radę. W stolicy Gruzji idziemy najpierw na coś ciepłego. Zjadam jakiś regionalny odpowiednik polskiego rosołu i lokalny, przepyszny chleb. Można ruszać!

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Bus to Zestaponi to jeszcze większa masakra. Na dodatek zrobiło się bardzo ciepło. Gdy docieramy na miejsce okazuje się, że nie możemy znaleźć miejsca, z którego odjeżdżają busy do Cziatury. Ja pierdykam, a w słońcu jest ze 30 stopni.

Z nikim nie możemy się dogadać. W końcu jakiś kierowca pokazuje nam gdzie mamy iść szukać busa. Idziemy nie wiedząc nawet czy to dobry kierunek. Po chwili zatrzymuje się obok nas bus. To kierowca jednego z busów z dworca, na którym się dopytywaliśmy o drogę. Mówi, że zrobiło mu się nas żal więc podwiezie nas na ten autobus. Okazuje się, że to aż 3km. Chcecie wiedzieć jak wygląda sam przystanek? Tak, jakby go nie było! Sklep, zakręt ulicy i tyle. Zero oznakowania, przystanek dla wtajemniczonych! Tym bardziej wielkie podziękowania dla tego człowieka!

Droga do Cziatury zajmuje jakąś godzinę. Na miejscu jest szok. Miasto zatrzymało się w czasach sowieckich! Dookoła niesamowite krajobrazy. Tylko jedna rzecz nas zaczyna irytować już na samym początku: wszyscy się na nas gapią. Nie patrzą a gapią właśnie. Dzieci natomiast krzyczą „hello mister”.

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Jest już dość późno, a my musimy jeszcze znaleźć nasz hotel. Czasu na zdjęcia więc praktycznie dziś już nie ma – cały dzień poszedł na opuszczenie Kazbegi i dojechanie tu, do Czaturii. A to naprawdę kawał drogi! Jednak mały spacer musimy zrobić, chociażby dla zobaczenia mniej więcej od czego jutro zacząć…

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff

Idziemy do hotelu. Nie będę się tu rozpisywać o takich rzeczach jak brak deski klozetowej, bo nie ma to sensu. Po prostu Hotelu Nikolai nie polecam! Dobra, jakoś to przeżyjemy. Liczy się jedno: jutrzejszy dzień. Im szybciej nadejdzie tym lepiej. Na koniec jeszcze wieczorne zdjęcie z księżycem w tle… W jego dolnej części to, po co tu przyjechaliśmy: WAGONIKI KOLEJEK!

Czaturia Gruzja by Dawid Markoff






skomentuj
kategoria: cyfrowo, mobilnie, wyprawy tagi: , , , , ,








wróciłem z gruzji!




Ach, cóż to była za wyprawa! Kilka niesamowicie popieprzonych przygód i cztery świetne miejsca. Nie udało się jedynie zahaczyć o muzeum Stalina w Gori, ale woleliśmy ten czas przeznaczyć na Czaturę i Kazbegi. Wkrótce relacja!

Wróciłem z Gruzji - Dawid Markoff






skomentuj
kategoria: cyfrowo, mobilnie, wideo, wyprawy tagi: , , , , , , ,






 







menu




informacje
wyprawy na wschód i nie tylko




najnowsze wpisy







spotify/moja lista




Moja piątkowa lista - idealna na piątkowy chillout. Zapraszam do subskrybowania na Spotify.

spotify



Otwórz w nowej karcie→





kategorie







archiwum bloga










moje rzeczy




portfolio fotograficzne
grey - fotografia czarno biała
instagram
youtube
facebook

Zasubskrybuj mój kanał na Youtube. Znajdziesz na nim filmy z moich wypraw, dzienne vlogi, a wkrótce filmy backstage z sesji fotograficznych.










Durres i Tirana - dwie twarze chaotycznej i szalonej Albanii. Zobacz i przeczytaj relację→









Kinga i Agnes we wspaniałej bieliźnie God Save Queens. Na Instaxach. Zobacz zdęcia→









Seledyn, Emilka i piękna biżuteria z kolekcji Calado od firmy Briju. Całość utrzymana w spokojnym, delikatnym klimacie. Zobacz zdęcia→










Chaotyczny i przerażająco głośny Mediolan. Nie do końca moje klimaty, chociaż coś w sobie to miasto ma... Zobacz i przeczytaj relację→










Tym razem coś pomiędzy modą, a beauty – piękne Anastazja, Paulina i Arina w lekkiej stylizacji i makijaży, z maseczkami na twarzach. Zobacz zdjęcia→










Reklamowa sesja zdjęciowa do magazynów Viva! Oraz Uroda Życia. Zobacz zdjęcia→










Dla Rimmela wykonałem serię zdjęć z nową serią kosmetyków. Zobacz zdjęcia→










Malta poza sezonem. Wyluzowana, z włoską fantazją i domieszką brytyjskiego klimatu. Tym razem nie tylko na zdjęciach, ale i filmikach! Zobacz i przeczytaj relację→










Ada i Aleks do sierpniowego wydania Digital Camera Polska. Tu w wersji reklamowej - rozszerzonej o elementy graficzne. Zobacz zdjęcia→










Oni już tu są. Krótka opowieść o pierwszym kontakcie z cywilizacją pozaziemską... Zobacz zdjęcia→










Wykonałem zdjęcia do bardzo fajnej akcji, która pozwoli pozbyć się Wam niepotrzebnych ubrań. Zobacz zdjęcia→










Sesja zdjęciowa z modelem i modelkami dla Diamond Dust do kolekcji wiosna/lato 2018. Zobacz zdjęcia→










Szalona sesja produktowa dla Diamond Dust! Kolorowe tła, przedmioty i ubrania... Zobacz zdjęcia→










Piękne Karolina i Lila na zdjęciach, które wykonałem dla Rimmela do kampanii Fake or Real. Zobacz→










Dwa dni pełne zdjęć. Najpierw Reduta Banku Polskiego i 12 dziewczyn, a następnie Studio Czarnobyl i fotografia produktowa. Zobacz→










Kilka szybkich instaxów podczas fajnej sesji do Digital Camera Polska! Zobacz→










Kilka polaroidów wykonanych podczas zdjęć do sierpniowego numeru Digital Camera Polska. Zobacz→










H&M Dworzec, co za impreza! Co za wykonawcy! Dla marki H&M wykonałem trochę zdjęć, kilka z nich można zobaczyć na blogu: zobacz→



© Dawid Markoff
Wszelkie prawa zastrzeżone